Reklama

Trzy tygodnie o wodzie

2018-03-21 09:42

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 12/2018, str. V

MR
Roman Gruszecki opowiada o swoim doświadczeniu postu

– Post rozpocząłem w Środę Popielcową, a zakończyłem 15 marca. W tym czasie przez 22 dni piłem tylko wodę – mówi Roman Gruszecki

Na tak ekstremalny pomysł natchnęli go znajomi z Odnowy w Duchu Świętym w Cieszynie. Mężczyźni postanowili podjąć męskie wyzwanie i w komunii z Panem Bogiem przeżyć czas Wielkiego Postu. I to tak dosłownie. – Biblia pełna jest obrazów poszczących mężów. Wśród nich był i Mojżesz, i Pan Jezus. Oni pościli przed podjęciem ważnych decyzji – przypomina R. Gruszecki. I jak dodaje, dla niego rozpoczęcie postu wiązało się z zacieśnieniem relacji z Panem Bogiem, z wejściem w stan umartwienia z gotową intencją dziękczynną. – Bez niej znacznie ciężej byłoby wytrwać. Kiedy coś cię próbuje złamać i pękasz, dobrze mieć świadomość, że działasz w oparciu o Pana Boga – tłumaczy.

Post o wodzie prosto jest zacząć. Wystarczy odłożyć jedzenie i już. Tak dzieje się np. w piątek, gdy wybiera się post o chlebie i wodzie. Można w ten dzień pójść o krok dalej i ograniczyć się tylko do przyjmowania płynów. Ci, co postanawiają dłużej wytrwać w tym stanie, muszą to jednak robić z głową. – Literatura i obserwacja to podstawa. Zanim przystąpi się do takiego postu trzeba dużo na ten temat czytać. Polecam książkę: „Głodówka lecznicza drogą do ponownej młodości” dr. Hermana Geesinga i dr. med. Thomasa Adriana. Do tego dochodzi wspomniana obserwacja własnego organizmu. Gdy coś się dzieje z nim niepokojącego, reagować trzeba szybko. Nie można wychodzić z założenia, że ja muszę, ale że chciałbym. Wtedy nie zrobi się sobie krzywdy – wyjaśnia R. Gruszecki.

Osoby, które podejmują post o wodzie z pobudek religijnych rozpoczynają go w czasie Wielkiego Postu. Te, dla których liczy się spadek wagi, odwlekają go na tzw. ciepłe miesiące. Powód jest prosty. Przy odcięciu organizmu od kalorii wzrasta w nim subiektywne odczucie chłodu. Bardzo często spada również ciśnienie. Dlatego niektórzy asceci rezygnują z nadmiernej aktywności ruchowej. Nie jest to jednak regułą. Wśród nich zdarzają się osoby biorące udział w biegach masowych albo wykonujące ciężką pracę fizyczną. – Kluczem do sukcesu jest niepobudzanie żołądka. Jak soki żołądkowe są w uśpieniu, wtedy jest idealnie. Mnie nie do końca udało się je okiełzać, bo gotuję. Musiałem więc wyzwolić w sobie nieco więcej samozaparcia. Co tu ukrywać, zapachy kuchenne swoje robiły – dodaje R. Gruszecki.

Reklama

Każdy dzień postu przynosi coś nowego. Organizm oczyszcza się z toksyn i rozpoczyna regenerację. Poprawiają się wyniki zdrowotne i spada waga. – Zrzucone kilogramy to produkt uboczny. Taki dodatkowy bonus od Pana Boga – mówi R. Gruszecki. W jego przypadku czas wstrzemięźliwości wpisany był w codzienną Mszę św., Komunię i w piątkowe nabożeństwo Drogi Krzyżowej. – Po czymś takim człowiek jeszcze mocniej ceni sobie dar, jakim jest żywność. To, że ją ma. Że mu jej nie brakuje. Uzmysławia sobie również, że tak niewiele jej potrzebuje do tego, aby żyć – wyjawia.

Post o wodzie to propozycja dla ludzi rozsądnych i zdyscyplinowanych. Gdy się kończy, wtedy zaczyna się zupełnie inna jego odsłona. Aby wrócić do wcześniejszych nawyków żywieniowych, trzeba stosować się do żelaznych zasad. W przeciwnym razie można... umrzeć. Dni przeznaczone na „rozruszanie” żołądka muszą być wprost proporcjonalne do czasu trwania ścisłego postu. W pierwszych 48 godzinach jedzenie to woda zmieszana z sokiem, później sam sok. W menu mięso pojawia się dopiero na końcu. W ten sposób post łączy się z umiarem.

W tym roku kilku członków cieszyńskiej Odnowy w Duchu Świętym podjęło głodówkę z intencją. W tym gronie nie zabrakło i kapłana. Ilość dni postu, którą każdy z nich podjął, była bardzo zróżnicowana. – Nie trzeba od razu rzucać się na tygodniowy okres wstrzemięźliwości.

Można spróbować pościć przez kilka dni. Jeśli okaże się, że jest to z korzyścią dla nas, wtedy warto rozważyć dłuższą opcję – stwierdza R. Gruszecki, uczestnik tegorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej.

Tagi:
post

Adoracja i post w intencji nowych powołań

2019-03-20 09:26

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 12/2019, str. I

Ks. Robert Gołębiowski
Ubiegłoroczna adoracja w kościele w Pacholętach (parafia Lubicz)

Od wielu już lat nasza archidiecezja bardzo pokornie na kolanach prosi Boga o dar nowych, licznych, świętych i gorliwych powołań kapłańskich, zakonnych i misyjnych. Malejąca liczba alumnów przy wzrastających potrzebach duszpasterskich każe błagać Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana, o to, by serca młodych pozytywnie odpowiedziały na zaproszenie do wyłącznej służby Bogu i drugiemu człowiekowi. Temu celowi służyła kilkumiesięczna nieustanna adoracja, która ma miejsce także i w tym roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rekolekcje z Full Power Spirit

2019-03-21 15:48

Katarzyna Krawcewicz

W parafii Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze odbyły się rekolekcje wielkopostne dla uczniów CKZiU „Elektronik”, LO IV i LO VII. Poprowadzili je muzycy z zespołu Full Power Spirit.

Katarzyna Krawcewicz
"Dzielimy się swoimi doświadczeniami poszukiwania szczęścia w życiu"

O tym, co artyści chcieli przekazać młodzieży, opowiada Mirek Kirczuk: - My sami jesteśmy tak zwanymi poszukiwaczami szczęścia. Jeżeli zapyta się ludzi, na czym im w życiu zależy, to jeśli nie będą umieli tego lepiej sprecyzować, powiedzą, że chcą być szczęśliwi. Nas to nie dziwi. Dzielimy się po pierwsze swoimi doświadczeniami poszukiwania szczęścia w życiu. Po drugie stawiamy pytania, od których może nie warto uciekać, z którymi warto się zmierzyć. A wszystko to prowadzi do tego, żeby pokazać, że Pan Bóg jest. Że w świecie, w którym nam się wydaje, że o nas zapomniał, że jesteśmy zdani na samych siebie, że Pan Bóg sobie siedzi w swoim fajnym niebie – to wbrew temu wszystkiemu On jest. I żeby Go dostrzec w naszej codzienności, wcale jakoś mocno wysilać się nie trzeba. O tym rozmawialiśmy w pierwszym dniu rekolekcji.

A dziś próbujemy w kontekście poszukiwania szczęścia w życiu – bazując na ważnych dla młodzieży wartościach: wolności, szacunku i samoakceptacji – skonfrontować to, co daje nam świat i za co każe nam płacić wcale niemałą cenę z tym, co Pan Bóg chce nam dać zupełnie za darmochę. Chcemy więc pokazać, że Pan Bóg jest, następnie pokazać ofertę, jaką ma dla każdego człowieka, a wreszcie zachęcić do podjęcia pewnego rodzaju wyzwania: sprawdzenia, czy to ma szansę zafunkcjonować również w moim życiu.

Pan Bóg składa nam ofertę, a jednocześnie dając nam wolność pozwala tę ofertę odrzucać. Pan Bóg nas nie zmusza do współpracy. Kiedy człowiek w wolności zaczyna z Bożej propozycji korzystać, to często w jego życiu zaczynają się dziać niesamowite rzeczy, które też wydarzyły się w naszych historiach. I tym się chcemy dzielić. Jeśli ktoś wyjdzie stąd bogatszy o jakąś wiedzę, może z jakimś postanowieniem – to super. My stawiamy się tylko i wyłącznie w roli ewangelicznych siewców, którzy sieją, bo w gruncie rzeczy nic więcej zrobić nie możemy. I to jest piękne, że my tylko siejemy, że nie zbieramy owoców tego zasianego Słowa, bo to groziłoby pychą. A tak człowiek tylko wykonuje misję i rusza dalej, wierząc, że Pan Bóg to zasiane ziarno chce podlewać, a później być może będzie zbierał jakiś plon.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem