Reklama

Zofia Kossak-Szczucka jako więźniarka niemieckiego obozu KL Auschwitz-Birkenau

2018-07-05 08:48

rk / Oświęcim (KAI)

ARCHIWUM
Zofia Kossak-Szczucka

Zofia Kossak-Szczucka, wybitna powieściopisarka, publicystka i działaczka katolicka, przebywała na terenie niemieckiego obozu Birkenau około 7 miesięcy. Zdaniem Teresy Wontor-Cichy, pracownika Centrum Naukowego Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, doświadczenie obozowe, które zmarła 50 lat temu pisarka opisała w książce-wspomnieniu „Z otchłani”, pozwala lepiej zrozumieć straszną rzeczywistość obozową, z jaką stykały się więźniarki deportowane do KL.

53-lenia wówczas Zofia Kossak-Szczucka przebywała w Birkenau od 5 października 1943 prawdopodobnie do kwietnia 1944, czyli około 7 miesięcy. Przywieziono ją w grupie 244 więźniarek, skierowanych prze Sipo u. SD (policja i urząd bezpieczeństwa III Rzeszy) z więzienia na warszawskim Pawiaku. Trafiła do obozu pod konspiracyjnym nazwiskiem Zofia Śliwińska i oznaczona została numerem 64491. Miała wówczas 53 lata.

Jak przypomniała Teresa Wontor-Cichy w referacie poświęconym doświadczeniu obozowemu autorki „Pożogi”, Kossak przebywała w Birkenau na odcinku kobiecym tzw. Frauenlager, gdzie wybudowane były baraki murowane oraz drewniane. Pisarce wytatuowano numer obozowy na lewym przedramieniu. Otrzymała go podczas procedury związanej z przyjęciem do obozu, przed tzw. kwarantanną wstępną – okresu 2-3 tygodni, podczas których nowo przyjęte więźniarki wypędzano na tzw. łąkę (niem. Wiese), bez źdźbła trawy, pokrytą po deszczach błotem, a w dni upalne kurzem.

„Pozostawały na niej od rana do apelu wieczornego bez jakiegokolwiek posiłku i bez kropli wody do picia. Nierzadko dręczono je bezcelową pracą polegająca np. na noszeniu cegieł tam i z powrotem, czy kopaniu rowów, a następnie ich zasypywaniu. Niektóre więźniarki były zatrudnione przy porządkowaniu terenu wokół baraków, usuwaniu zanieczyszczeń, wynoszeniu zwłok do kostnicy, tłuczeniu cegieł i noszeniu żwiru, którymi potem wyrównywano i utwardzano drogi obozowe, oraz przy dorywczych robotach” – wyjaśniła Wontor-Cichy. Kossak szczegółowo opisała warunki mieszkalne i sanitarne panujące w obozie. W barakach murowanych, w sześciu trzypoziomowych przegrodach miało się pomieścić, zgodnie z wytycznymi SS, około 700 więźniarek, jednak w okresach wzmożonego napływu transportów przebywało w nich nawet ok. tysiąca kobiet.

Reklama

Kossak-Szczucka pisząc o warunkach sanitarnych obozu, zwróciła uwagę na udrękę, jaką był brak wody i wynikające z tego warunki higieniczne, stale odczuwany głód.„Nie było studni, łaźni, zamiast ustępów - zwykły rów cuchnący. Przede wszystkim nie było wody. Latem 1942 roku kobiety w lagrze nie myły się po sześć, siedem tygodni; twarze ich pokrywała skorupa potu i kurzu. Odór niemytych ciał stanowił w ciasnych kojach dodatkową mękę. Kolumny pracujące w polu rzucały się na każdą napotkaną wodę - w rowie przydrożnym, w strudze, chłeptały błoto wprost z kałuży, nabawiając się śmiertelnej biegunki” – pisała w swej książce-wspomnieniu.

Opisała też szczegółowo także bezwzględnych i pozbawionych współczucia nadzorców obozowych: kierownika obozu kobiecego SS- Hauptsturmführer Franza Hösslera, oficera raportowego SS – Unterscharführer Antona Taube i nadzorczynie Margot Drexler.

poza esesmanami i nadzorczyniami w obozie dużą rolę pełnił tzw. samorząd więźniarski, opanowany przez więźniarki kryminalne i aspołeczne, głównie Niemki. „W miarę napływu kolejnych transportów funkcje przejmowały również więźniarki innych narodowości, wśród nich Żydówki (głównie słowackie) i Polki” – mówi Wontor-Cichy. Do stałych elementów codziennego życia w obozie należały: poranne i wieczorne apele – przed wymarszem do pracy i po powrocie, apele generalne, związane z selekcją na śmierć w komorach gazowych więźniarek uznanych za chore i słabe.

Kossak, dzięki m.in. temu, że została otoczona opieką przez współwięźniarki, pracowała jako „nachtwacha” w bloku więźniarskim, co dawało jej gwarancję względnego bezpieczeństwa. Do jej obowiązków należało pilnowanie porządku wewnątrz bloku i na zewnątrz oraz wynoszenie kubła z nieczystościami.

Jednak, jak zauważa Wontor-Cichy, najważniejszym zadaniem nachtwachy było nie dopuścić do zabrudzenia bloku nieczystościami, „co było arcytrudne wobec powszechnie panującej w obozie biegunki”. „Sama autorka opowiada o wycieńczonych chorobą Żydówkach greckich, które nazywa ‘Salonikami’. Więźniarki te nie były w stanie kontrolować potrzeb fizjologicznych, i nawet stojący w bloku kubeł to dla nich zbyt duża odległość by ją pokonać. Brudzą podłogę i nie są w stanie jej posprzątać, błagają tylko o litość, bo ich konanie jest długie i bolesne. Wyposażona w łopatę likwidowała ślady ich obecności” – zaznaczyła pracownik Muzeum.

Obecność Kossak, już wówczas bardzo znanej osoby, nie uszła uwadze licznych więźniarek. Zasłużona publicystka była w pewien sposób chroniona przez towarzyszki niedoli. Pisarka brała udział w konspiracyjnych spotkaniach, na których czytano wiersze, wygłaszano referaty o historii i literaturze”.

„Pamiętam te piękne dni, kiedy Kossak-Szczucka opowiadała nam przepiękne bajki góralskie, a my wtedy tęsknym wzrokiem spoglądałyśmy na góry, które z Birkenau było dokładnie widać” – wspomina była więźniarka Jadwiga Budzyńska-Magnuszewska.

Zdaniem Teresy Wontor-Cichy, autorka „Krzyżowców” spotkała albo słyszała o obecności przebywającej w obozie Martyny Puzyny, asystentki profesora Czekanowskiego, wybitnego antropologa, który był dużym autorytetem dla Niemców. „Martyna Puzyna w porozumieniu z obozową konspiracją sporządziła potajemnie odpisy badań antropometrycznych 295 więźniarek Żydówek i 117 bliźniąt obojga płci, na których lekarz SS Josef Mengele przeprowadzał doświadczenia” – wyjaśniła Wontor-Cichy. Kossak wspomina wiele innych więźniarek z bloku oraz szpitala obozowego, które z narażeniem życia starały się pomóc więźniom, ale także włączyły się w działalność zorganizowanego ruchu oporu.

Kossak, która założyła razem z Wandą Krahelską-Filipowicz Radę Pomocy Żydom („Żegota”), była w czasie pobytu w obozie świadkiem okrutnego losu deportowanych do Birkenau Żydów mordowanych w komorach gazowych. „Ofiary zwożone były z całej Europy. Znalazły śmierć w Birkenau Żydówki holenderskie, belgijskie, francuskie, włoskie, greckie, niemieckie, austriackie, węgierskie, polskie, rosyjskie, rumuńskie, bułgarskie, norweskie… Mord odbywał się cynicznie nieomal na oczach häftlingów. Cały lagier mógł widzieć pociągi wjeżdżające za druty i ciężarówki przewożące skazanych z rampy do komory” – opisywała w – napisanej zaraz po wojnie – książce. Zauważyła zarazem, że Żydówki, którym udało się uciec od śmierci w komorze gazowej, zostawały często w blokach funkcyjnymi.

W książce-wspomnieniu z obozu Kossak wielokrotnie porusza temat wiary, pisząc, że „najtrudniejszą do zorganizowania rzeczą w bloku jest modlitwa”. „Łatwiej o brylanty lub złoto. To nie rzecz przypadku, ale celowa robota. Powiedzenie lagrowe, obiegające wszystkie niemieckie obozy : ‘Tu wolno się modlić tylko do diabła’ jest znane w Birkenau i nieraz cytowane przez władze. Nie znoszą widoku modlitwy, znaku krzyża. Medalik, przemycony w paczce i zauważony, zostaje natychmiast wrzucony do szajsy, a modlące się pognane kopniakiem do pracy” – napisała, poruszona przypadkami więźniarek, które utraciły wiarę na skutek tego, co doświadczyły w obozie.

„Była świadkiem zażartych dyskusji o zemście, o sprawiedliwości, o przebaczeniu, o walce, o konspiracji. Poglądy więźniarek były tak różne” – podsumowała Wontor-Cichy.

Kossak była nazywana przez współwięźniarki „Ciocią Zofią” i wielu świadków podkreśliło, że podtrzymywała na duchu inne kobiety. „W 1943 roku urządziła gwiazdkę w obozie, w której uczestniczyło około 80 osób. Przemawiała do nas pięknie, śpiewałyśmy kolędy” – wspomniała Stanisława Rachwał, bohaterka ruchu oporu na terenie obozu, wywiadowca Związku Walki Zbrojnej, Delegatury Sił Zbrojnych Na Kraj i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość".

Z końcem kwietnia 1944 roku przeniesiono Zofię Kossak na tzw. kwarantannę wyjściową. „Zachowany, jedyny dokument, potwierdzający jej pobyt w obozie, to skierowanie na badanie krwi w kierunku obecności tyfusu. Dokument pochodzi z 12 kwietnia 1944 i czytamy w nim, że więźniarka nr 64491 przebywała wówczas na odcinku kwarantanny” – opisuje Wontor-Cichy, nadmieniając, że przed wywiezieniem z obozu Kossak została zobowiązana do podpisania stosownego formularza, w którym kazano jej wyrazić wdzięczność za pobyt w obozie. Kossak ponownie trafiła na Pawiak. Skazano ją na śmierć, ale dzięki staraniom Delegatury Rządu została zwolniona.

„Więźniem obozu Auschwitz był także najstarszy syn Zofii Kossak, Tadeusz, aresztowany w Warszawie. Zginął w Auschwitz 17 marca 1943 roku –poinformowała pracownik Muzeum i wyjaśniła, że Tadeusz ukończył Gimnazjum Koedukacyjne im. ks. St. Konarskiego w Oświęcimiu. „Jego nazwisko figuruje w wykazie absolwentów tego gimnazjum w roku szkolnym 1936/37. O jego śmierci Zofia dowiedziała się dopiero w latach sześćdziesiątych. Cały czas w głębi duszy, wierzyła, że jej syn żyje” – dodała.

Zofia Kossak-Szczucka była córką Tadeusza Kossaka (bliźniaka malarza Wojciecha). Urodziła się 8 sierpnia 1889 roku w Kośminie k. Lublina. Studiowała malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie i rysunek w Ecole des Beaux Arts w Genewie.

W czasie II wojny światowej była współzałożycielką społeczno-katolickiej organizacji Front Odrodzenia Polski oraz Rady Pomocy Żydom („Żegota”).Jeszcze przed założeniem „Żegoty”, wystosowała publiczny apel przeciwko prześladowaniom Żydów pod tytułem „Protest”. Wyrażał on zdecydowaną niezgodę polskich środowisk katolickich wobec holocaustu odbywającego się na terenie okupowanej Polski. Protest ten wydano w konspiracyjnym nakładzie 5 tys. sztuk w Warszawie.

Organizacja zajmowała się pomocą dla gett w postaci żywności, lekarstw oraz ubrań, organizowaniem z nich ucieczek, a także wyszukiwaniem kryjówek dla uciekinierów w postaci mieszkań oraz lokowanie ich w innych bezpiecznych miejscach. Ważną działalnością organizacji było wystawianie Żydom ok. 50 tys. dokumentów mających potwierdzać chrześcijańskie pochodzenie oraz świadectw chrztu. W pomoc zaangażowali się także Władysław Bartoszewski, a kierowniczką referatu dziecięcego był Irena Sendler. „Żegota” prowadziła także szereg akcji zwalczających tzw. szmalcownictwo, czyli wydawanie Żydów Niemcom i czerpanie korzyści majątkowych.

Po wojnie Kossak zmuszono do opuszczenia Polski. Przez 12 lat gospodarowała na farmie w Kornwalii. W Polsce jej dzieła objęte zostały całkowitym „zapisem” cenzorskim i wycofane z bibliotek. Po powrocie do kraju (1957) zamieszkała w Górkach Wielkich. Zmarła 9 kwietnia w 1968 roku w Bielsku-Białej.

W 1985 izraelski Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie pośmiertnie odznaczył Zofię Kossak medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata".

Zofia Kossak napisała kilkadziesiąt powieści i opowiadań. Największą popularność zyskały takie tytuły, jak "Krzyżowcy", "Błogosławiona wina", "Suknia Dejaniry", "Gość oczekiwany". Jej największym osiągnięciem literackim jest tetralogia "Krzyżowcy" z 1936 roku. Była laureatką Złotego Wawrzynu Polskiej Akademii Literatury (1936), damą Krzyża Oficerskiego OOP (1937) oraz Wielkiego Krzyża Zasługi Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy.

Tagi:
Zofia Kossak

Konferencja w 50-lecie śmierci Zofii Kossak

2018-07-10 14:48

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 28/2018, str. V

Życiu i twórczości Zofii Kossak była poświęcona konferencja pt.: „W każdej chwili mego życia wierzę, ufam, miłuję”, która odbyła się w piątek 29 czerwca w sali Fundacji im. Zofii Kossak w Górkach Wielkich. Zorganizowano ją z okazji 50. rocznicy śmierci wybitnej polskiej pisarki i redaktorki „Niedzieli”

Monika Jaworska
Konferencja poświęcona Zofii Kossak

Konferencję poprowadził przewodniczący oddziału miejskiego Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” Bielsko-Biała o. Stanisław Ciupka. Gościli na niej przedstawiciele oddziałów stowarzyszenia, miłośnicy twórczości pisarki i inni zainteresowani tematyką.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wkrótce Mistrzostwa Świata Dzieci z Domów Dziecka w Piłce Nożnej

2018-07-16 12:39

pgo / Warszawa (KAI)

Pod koniec lipca do Warszawy przyjadą młodzi piłkarze z całego świata. W dniach 28-29 lipca na Stadionie Miejskim Legii Warszawa im. Marszałka Józefa Piłsudskiego odbędą się VI Mistrzostwa Świata Dzieci z Domów Dziecka w Piłce Nożnej.

pl.wikipedia.org

Dziewczęta i chłopcy, którzy nie ukończyli jeszcze 17 lat, będą rywalizować przez dwa dni. W niedzielę, 29 lipca najlepsze drużyny zmierzą się w wielkim finale.

W tym roku swoją obecność na turnieju zapowiedziały drużyny m.in. z Japonii, Tajlandii, Białorusi, Chorwacji, Niemiec, Łotwy, Ukrainy, Bośni i Hercegowiny oraz ubiegłoroczni mistrzowie – drużyna z Hiszpanii.

Reprezentacja Polski uchodzi za jednego z faworytów. Ma na swoim koncie już wszystkie tytuły: Mistrza Świata 2013, Wicemistrza Świata 2014 i 2015 oraz brązowy medal w 2016 i 2017 r.

W biało-czerwonych barwach wystąpi reprezentacja wybrana spośród najlepszych zawodników IX Mistrzostw Polski, które odbyły się w kwietniu br. Warszawie. Najlepszy okazał się zespół Sternika Szczecin.

„Bardzo ciężko trenujemy, bo bardzo chcemy wygrać ma Mistrzostwach Świata. Dopiero się zgrywamy, ale myślę, że z każdym dniem będzie coraz lepiej. Zeszłoroczna kadra była świetnie zgrana i wydaje mi się, że na najwyższym poziomie ze wszystkich dotychczasowych reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że będziemy co najmniej tak samo dobrzy. Jedziemy po mistrzostwo świata, nie ma innej opcji!” – mówi Dominik Dziąbek z placówki opiekuńczo-wychowawczej w Szczecinie, kapitan drużyny biało-czerwonych.

„Atmosfera jest super, wszyscy się dogadują, treningi są ciężkie. W zeszłym roku udało mi się i wówczas także reprezentowałem Polskę. To było coś wspaniałego! Warto zrobić wszystko, warto walczyć, żeby się dostać do kadry i zagrać na stadionie Legii” – dodaje Szymon Przybylski z placówki opiekuńczo-wychowawczej w Więcborku, król strzelców tegorocznych Mistrzostw Polski.

Co roku w wydarzeniu biorą też udział światowe gwiazdy piłki nożnej, a swój własny mecz rozgrywają też aktorzy i dziennikarze. Gośćmi tegorocznych Mistrzostw będą m.in.: Maniche, Frank Verlaat, Sebastian Mila, Radosław Gilewicz, Dariusz Dziekanowski, Tomasz Kłos, Jacek Krzynówek. Piłkarze, podobnie jak w zeszłym roku, najpierw wystąpią w roli sędziów, a drugiego dnia zagrają w charakterze jokerów w meczu telewizja vs internet.

Organizatorem Mistrzostw Świata Dzieci z Domów Dziecka w Piłce Nożnej jest Stowarzyszenie „Nadzieja na Mundial”, a patronat honorowy nad wydarzeniem objęli Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz PZPN.

„Piłka nożna to wielka pasja Polaków. Cieszymy się, że nasze wsparcie, pozwala najmłodszym stać się częścią sportowej rodziny i spełniać ich marzenia. Chcielibyśmy, aby dzięki tym rozgrywkom młode talenty stały się kiedyś wielką nadzieją polskiej piłki” - podkreśla Anetta Jaworska-Rutkowska, kierownik ds. relacji zewnętrznych i CSR w Jeronimo Martins Polska. Właściciel sieci sklepów Biedronka jest głównym sponsorem Mistrzostw.

W ubiegłym roku w Mistrzostwach wzięło udział 22 drużyny. 220 zawodników i zawodniczek rozegrało 57 meczów i strzeliło 523 bramki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Mokrzycki: w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za zgodę

2018-07-17 06:39

pab / Strachocina (KAI)

To w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – mówił abp Mieczysław Mokrzycki, który w poniedziałek przewodniczył Mszy św. na „Bobolówce” w Strachocinie – miejscu urodzenia św. Andrzeja Boboli.

Adam Łazar

– Umiejmy być ludźmi prawego sumienia, aby nie tylko osądzić, ale przede wszystkim podnosić na duchu i umacniać nadzieję. Odnawiając w sobie postawę czystości wiary i obyczajów, nie idąc na kompromis ze złem, lecz odważnie służyć prawdzie, oceniając rzeczywistość świata według ewangelicznego „tak – tak, nie – nie” – mówił metropolita lwowski.

Były sekretarz Jana Pawła II i Benedykta XVI zachęcał, aby zadać sobie pytanie, czy mamy w sobie tyle wiary i odwagi, aby całemu światu przypomnieć o obecności Boga w świecie. Przywołał homilię Jana Pawła II, którą wygłosił na inaugurację swojego pontyfikatu, a w której wzywał: „Nie bójcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”.

W dalszej części kazania metropolita lwowski zwracał uwagę na potrzebę dobrego rozumienia wolności oraz miłości do ojczyzny. Zapewniał, że Jan Paweł II wszędzie, gdzie się tylko znajdował, zawsze był dumny z tego, że jest Polakiem. – Potrzeba pytać samych siebie, bez względu na to, gdzie żyjemy i pracujemy: czy potrafimy być dumni, że naszą ojczyzną jest Polska? Czy czujemy na sobie odpowiedzialność za jej dzisiaj i jutro? Czy potrafimy poświęcić jej swoje życie nie dzieląc jej, lecz jednocząc ją wokół Chrystusa, wybierając Go jako drogę, prawdę i życie, czyli jako naszą wspólną przyszłość? – pytał. – Przecież to w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – zaznaczył.

Hierarcha zachęcał, aby trzymać się mocno Pana Boga i Ewangelii, gdyż jest to droga pokoju i dobra. – Gdy jej braknie, to przychodzi niepokój i zło, czego my dzisiaj, żyjąc w Ukrainie doświadczamy. Trwająca wojna pozostawiła już swój owoc w tysiącach grobów młodych ludzi poległych na froncie i w tysiącach okaleczonych. Pozbawione miłosierdzia myślenie jest ślepe na tragedię setek tysięcy rodzin, którym zburzono domy, zabierając jednocześnie szczęście, do którego mają prawo – opowiadał.

Na zakończenie kaznodzieja wzywał, aby wpatrując się w postawę życia św. Andrzeja Boboli i św. Jana Pawła II, nie dać się zwieść i omamić złu i nie otwierać dla niego „drzwi naszych domów, serc i umysłów, ale zwyciężajmy je dobrem i miłością”. – Tam, gdzie jest zło, tam nie ma Boga, bo On jest najwyższym dobrem. Tam, gdzie jest nienawiść, tam nie ma Boga, bo On jest miłością. Tam, gdzie jest wojna, tam nie ma Boga, bo On jest pokojem. Tam, gdzie jest kłamstwo, tam nie ma Boga, bo On jest prawdą – podkreślił.

Modlitwy ku czci św. Andrzeja Boboli odbywają się każdego 16. dnia miesiąca. Rozpoczynają się w kościele, który jest sanktuarium tego świętego, skąd wyrusza procesja na tzw. Bobolówkę, gdzie najprawdopodobniej znajdował się dom rodzinny św. Andrzeja. Następnie sprawowana jest Msza św., po której następuje procesyjny powrót do sanktuarium. W drodze odmawiany jest różaniec. Na zakończenie jest możliwość ucałowania relikwii świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem