Reklama

Sklep sakralny

Zofia Kossak-Szczucka jako więźniarka niemieckiego obozu KL Auschwitz-Birkenau

2018-07-05 08:48

rk / Oświęcim (KAI)

ARCHIWUM
Zofia Kossak-Szczucka

Zofia Kossak-Szczucka, wybitna powieściopisarka, publicystka i działaczka katolicka, przebywała na terenie niemieckiego obozu Birkenau około 7 miesięcy. Zdaniem Teresy Wontor-Cichy, pracownika Centrum Naukowego Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, doświadczenie obozowe, które zmarła 50 lat temu pisarka opisała w książce-wspomnieniu „Z otchłani”, pozwala lepiej zrozumieć straszną rzeczywistość obozową, z jaką stykały się więźniarki deportowane do KL.

53-lenia wówczas Zofia Kossak-Szczucka przebywała w Birkenau od 5 października 1943 prawdopodobnie do kwietnia 1944, czyli około 7 miesięcy. Przywieziono ją w grupie 244 więźniarek, skierowanych prze Sipo u. SD (policja i urząd bezpieczeństwa III Rzeszy) z więzienia na warszawskim Pawiaku. Trafiła do obozu pod konspiracyjnym nazwiskiem Zofia Śliwińska i oznaczona została numerem 64491. Miała wówczas 53 lata.

Jak przypomniała Teresa Wontor-Cichy w referacie poświęconym doświadczeniu obozowemu autorki „Pożogi”, Kossak przebywała w Birkenau na odcinku kobiecym tzw. Frauenlager, gdzie wybudowane były baraki murowane oraz drewniane. Pisarce wytatuowano numer obozowy na lewym przedramieniu. Otrzymała go podczas procedury związanej z przyjęciem do obozu, przed tzw. kwarantanną wstępną – okresu 2-3 tygodni, podczas których nowo przyjęte więźniarki wypędzano na tzw. łąkę (niem. Wiese), bez źdźbła trawy, pokrytą po deszczach błotem, a w dni upalne kurzem.

„Pozostawały na niej od rana do apelu wieczornego bez jakiegokolwiek posiłku i bez kropli wody do picia. Nierzadko dręczono je bezcelową pracą polegająca np. na noszeniu cegieł tam i z powrotem, czy kopaniu rowów, a następnie ich zasypywaniu. Niektóre więźniarki były zatrudnione przy porządkowaniu terenu wokół baraków, usuwaniu zanieczyszczeń, wynoszeniu zwłok do kostnicy, tłuczeniu cegieł i noszeniu żwiru, którymi potem wyrównywano i utwardzano drogi obozowe, oraz przy dorywczych robotach” – wyjaśniła Wontor-Cichy. Kossak szczegółowo opisała warunki mieszkalne i sanitarne panujące w obozie. W barakach murowanych, w sześciu trzypoziomowych przegrodach miało się pomieścić, zgodnie z wytycznymi SS, około 700 więźniarek, jednak w okresach wzmożonego napływu transportów przebywało w nich nawet ok. tysiąca kobiet.

Reklama

Kossak-Szczucka pisząc o warunkach sanitarnych obozu, zwróciła uwagę na udrękę, jaką był brak wody i wynikające z tego warunki higieniczne, stale odczuwany głód.„Nie było studni, łaźni, zamiast ustępów - zwykły rów cuchnący. Przede wszystkim nie było wody. Latem 1942 roku kobiety w lagrze nie myły się po sześć, siedem tygodni; twarze ich pokrywała skorupa potu i kurzu. Odór niemytych ciał stanowił w ciasnych kojach dodatkową mękę. Kolumny pracujące w polu rzucały się na każdą napotkaną wodę - w rowie przydrożnym, w strudze, chłeptały błoto wprost z kałuży, nabawiając się śmiertelnej biegunki” – pisała w swej książce-wspomnieniu.

Opisała też szczegółowo także bezwzględnych i pozbawionych współczucia nadzorców obozowych: kierownika obozu kobiecego SS- Hauptsturmführer Franza Hösslera, oficera raportowego SS – Unterscharführer Antona Taube i nadzorczynie Margot Drexler.

poza esesmanami i nadzorczyniami w obozie dużą rolę pełnił tzw. samorząd więźniarski, opanowany przez więźniarki kryminalne i aspołeczne, głównie Niemki. „W miarę napływu kolejnych transportów funkcje przejmowały również więźniarki innych narodowości, wśród nich Żydówki (głównie słowackie) i Polki” – mówi Wontor-Cichy. Do stałych elementów codziennego życia w obozie należały: poranne i wieczorne apele – przed wymarszem do pracy i po powrocie, apele generalne, związane z selekcją na śmierć w komorach gazowych więźniarek uznanych za chore i słabe.

Kossak, dzięki m.in. temu, że została otoczona opieką przez współwięźniarki, pracowała jako „nachtwacha” w bloku więźniarskim, co dawało jej gwarancję względnego bezpieczeństwa. Do jej obowiązków należało pilnowanie porządku wewnątrz bloku i na zewnątrz oraz wynoszenie kubła z nieczystościami.

Jednak, jak zauważa Wontor-Cichy, najważniejszym zadaniem nachtwachy było nie dopuścić do zabrudzenia bloku nieczystościami, „co było arcytrudne wobec powszechnie panującej w obozie biegunki”. „Sama autorka opowiada o wycieńczonych chorobą Żydówkach greckich, które nazywa ‘Salonikami’. Więźniarki te nie były w stanie kontrolować potrzeb fizjologicznych, i nawet stojący w bloku kubeł to dla nich zbyt duża odległość by ją pokonać. Brudzą podłogę i nie są w stanie jej posprzątać, błagają tylko o litość, bo ich konanie jest długie i bolesne. Wyposażona w łopatę likwidowała ślady ich obecności” – zaznaczyła pracownik Muzeum.

Obecność Kossak, już wówczas bardzo znanej osoby, nie uszła uwadze licznych więźniarek. Zasłużona publicystka była w pewien sposób chroniona przez towarzyszki niedoli. Pisarka brała udział w konspiracyjnych spotkaniach, na których czytano wiersze, wygłaszano referaty o historii i literaturze”.

„Pamiętam te piękne dni, kiedy Kossak-Szczucka opowiadała nam przepiękne bajki góralskie, a my wtedy tęsknym wzrokiem spoglądałyśmy na góry, które z Birkenau było dokładnie widać” – wspomina była więźniarka Jadwiga Budzyńska-Magnuszewska.

Zdaniem Teresy Wontor-Cichy, autorka „Krzyżowców” spotkała albo słyszała o obecności przebywającej w obozie Martyny Puzyny, asystentki profesora Czekanowskiego, wybitnego antropologa, który był dużym autorytetem dla Niemców. „Martyna Puzyna w porozumieniu z obozową konspiracją sporządziła potajemnie odpisy badań antropometrycznych 295 więźniarek Żydówek i 117 bliźniąt obojga płci, na których lekarz SS Josef Mengele przeprowadzał doświadczenia” – wyjaśniła Wontor-Cichy. Kossak wspomina wiele innych więźniarek z bloku oraz szpitala obozowego, które z narażeniem życia starały się pomóc więźniom, ale także włączyły się w działalność zorganizowanego ruchu oporu.

Kossak, która założyła razem z Wandą Krahelską-Filipowicz Radę Pomocy Żydom („Żegota”), była w czasie pobytu w obozie świadkiem okrutnego losu deportowanych do Birkenau Żydów mordowanych w komorach gazowych. „Ofiary zwożone były z całej Europy. Znalazły śmierć w Birkenau Żydówki holenderskie, belgijskie, francuskie, włoskie, greckie, niemieckie, austriackie, węgierskie, polskie, rosyjskie, rumuńskie, bułgarskie, norweskie… Mord odbywał się cynicznie nieomal na oczach häftlingów. Cały lagier mógł widzieć pociągi wjeżdżające za druty i ciężarówki przewożące skazanych z rampy do komory” – opisywała w – napisanej zaraz po wojnie – książce. Zauważyła zarazem, że Żydówki, którym udało się uciec od śmierci w komorze gazowej, zostawały często w blokach funkcyjnymi.

W książce-wspomnieniu z obozu Kossak wielokrotnie porusza temat wiary, pisząc, że „najtrudniejszą do zorganizowania rzeczą w bloku jest modlitwa”. „Łatwiej o brylanty lub złoto. To nie rzecz przypadku, ale celowa robota. Powiedzenie lagrowe, obiegające wszystkie niemieckie obozy : ‘Tu wolno się modlić tylko do diabła’ jest znane w Birkenau i nieraz cytowane przez władze. Nie znoszą widoku modlitwy, znaku krzyża. Medalik, przemycony w paczce i zauważony, zostaje natychmiast wrzucony do szajsy, a modlące się pognane kopniakiem do pracy” – napisała, poruszona przypadkami więźniarek, które utraciły wiarę na skutek tego, co doświadczyły w obozie.

„Była świadkiem zażartych dyskusji o zemście, o sprawiedliwości, o przebaczeniu, o walce, o konspiracji. Poglądy więźniarek były tak różne” – podsumowała Wontor-Cichy.

Kossak była nazywana przez współwięźniarki „Ciocią Zofią” i wielu świadków podkreśliło, że podtrzymywała na duchu inne kobiety. „W 1943 roku urządziła gwiazdkę w obozie, w której uczestniczyło około 80 osób. Przemawiała do nas pięknie, śpiewałyśmy kolędy” – wspomniała Stanisława Rachwał, bohaterka ruchu oporu na terenie obozu, wywiadowca Związku Walki Zbrojnej, Delegatury Sił Zbrojnych Na Kraj i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość".

Z końcem kwietnia 1944 roku przeniesiono Zofię Kossak na tzw. kwarantannę wyjściową. „Zachowany, jedyny dokument, potwierdzający jej pobyt w obozie, to skierowanie na badanie krwi w kierunku obecności tyfusu. Dokument pochodzi z 12 kwietnia 1944 i czytamy w nim, że więźniarka nr 64491 przebywała wówczas na odcinku kwarantanny” – opisuje Wontor-Cichy, nadmieniając, że przed wywiezieniem z obozu Kossak została zobowiązana do podpisania stosownego formularza, w którym kazano jej wyrazić wdzięczność za pobyt w obozie. Kossak ponownie trafiła na Pawiak. Skazano ją na śmierć, ale dzięki staraniom Delegatury Rządu została zwolniona.

„Więźniem obozu Auschwitz był także najstarszy syn Zofii Kossak, Tadeusz, aresztowany w Warszawie. Zginął w Auschwitz 17 marca 1943 roku –poinformowała pracownik Muzeum i wyjaśniła, że Tadeusz ukończył Gimnazjum Koedukacyjne im. ks. St. Konarskiego w Oświęcimiu. „Jego nazwisko figuruje w wykazie absolwentów tego gimnazjum w roku szkolnym 1936/37. O jego śmierci Zofia dowiedziała się dopiero w latach sześćdziesiątych. Cały czas w głębi duszy, wierzyła, że jej syn żyje” – dodała.

Zofia Kossak-Szczucka była córką Tadeusza Kossaka (bliźniaka malarza Wojciecha). Urodziła się 8 sierpnia 1889 roku w Kośminie k. Lublina. Studiowała malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie i rysunek w Ecole des Beaux Arts w Genewie.

W czasie II wojny światowej była współzałożycielką społeczno-katolickiej organizacji Front Odrodzenia Polski oraz Rady Pomocy Żydom („Żegota”).Jeszcze przed założeniem „Żegoty”, wystosowała publiczny apel przeciwko prześladowaniom Żydów pod tytułem „Protest”. Wyrażał on zdecydowaną niezgodę polskich środowisk katolickich wobec holocaustu odbywającego się na terenie okupowanej Polski. Protest ten wydano w konspiracyjnym nakładzie 5 tys. sztuk w Warszawie.

Organizacja zajmowała się pomocą dla gett w postaci żywności, lekarstw oraz ubrań, organizowaniem z nich ucieczek, a także wyszukiwaniem kryjówek dla uciekinierów w postaci mieszkań oraz lokowanie ich w innych bezpiecznych miejscach. Ważną działalnością organizacji było wystawianie Żydom ok. 50 tys. dokumentów mających potwierdzać chrześcijańskie pochodzenie oraz świadectw chrztu. W pomoc zaangażowali się także Władysław Bartoszewski, a kierowniczką referatu dziecięcego był Irena Sendler. „Żegota” prowadziła także szereg akcji zwalczających tzw. szmalcownictwo, czyli wydawanie Żydów Niemcom i czerpanie korzyści majątkowych.

Po wojnie Kossak zmuszono do opuszczenia Polski. Przez 12 lat gospodarowała na farmie w Kornwalii. W Polsce jej dzieła objęte zostały całkowitym „zapisem” cenzorskim i wycofane z bibliotek. Po powrocie do kraju (1957) zamieszkała w Górkach Wielkich. Zmarła 9 kwietnia w 1968 roku w Bielsku-Białej.

W 1985 izraelski Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie pośmiertnie odznaczył Zofię Kossak medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata".

Zofia Kossak napisała kilkadziesiąt powieści i opowiadań. Największą popularność zyskały takie tytuły, jak "Krzyżowcy", "Błogosławiona wina", "Suknia Dejaniry", "Gość oczekiwany". Jej największym osiągnięciem literackim jest tetralogia "Krzyżowcy" z 1936 roku. Była laureatką Złotego Wawrzynu Polskiej Akademii Literatury (1936), damą Krzyża Oficerskiego OOP (1937) oraz Wielkiego Krzyża Zasługi Rycerskiego i Szpitalnego Zakonu św. Łazarza z Jerozolimy.

Tagi:
Zofia Kossak

Konferencja w 50-lecie śmierci Zofii Kossak

2018-07-10 14:48

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 28/2018, str. V

Życiu i twórczości Zofii Kossak była poświęcona konferencja pt.: „W każdej chwili mego życia wierzę, ufam, miłuję”, która odbyła się w piątek 29 czerwca w sali Fundacji im. Zofii Kossak w Górkach Wielkich. Zorganizowano ją z okazji 50. rocznicy śmierci wybitnej polskiej pisarki i redaktorki „Niedzieli”

Monika Jaworska
Konferencja poświęcona Zofii Kossak

Konferencję poprowadził przewodniczący oddziału miejskiego Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” Bielsko-Biała o. Stanisław Ciupka. Gościli na niej przedstawiciele oddziałów stowarzyszenia, miłośnicy twórczości pisarki i inni zainteresowani tematyką.

– Rada główna Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” uchwaliła, że w roku 50. rocznicy śmierci Zofii Kossak-Szczuckiej chcemy szczególnie uwypuklić tę datę poprzez zorganizowanie konferencji m.in. w Krakowie, Oświęcimiu czy w Górkach Wielkich oraz spotkań w okręgach stowarzyszenia w całej Polsce. Poprzez te inicjatywy chcemy przypomnieć postać Zofii Kossak, jej działalność, m.in. w Żegocie, której była współzałożycielką, oraz twórczość pisarską – to, że podkreślała wartości chrześcijańskie – mówi naszej redakcji Bożena Pruska, zastępca dyrektora oddziału okręgowego Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Krakowie.

Życie pełne zakrętów

Wykłady wygłosiło 3 prelegentów. Dr hab. Marek Rembierz z Uniwersytetu Śląskiego opowiedział o walce o godność kobiety w czasie okupacji. Zauważył, że II wojna światowa wciągnęła kobiety w różne formy działania, i podawał przykłady samoorganizowania się kobiet. – Możemy znaleźć wiele takich postaci i w tym kontekście odczytywać dokonania Zofii Kossak. To jest pewien typ polskiej tradycji, o którym zapominamy. O polskich więźniarkach i ich samoorganizacji w Ravensbruck nie pisze się w podręcznikach historii, z których uczy się w szkole. Jest eksponowana historia militarna, ale nie podkreśla się, że ta armia była w dużej mierze złożona z kobiet. W czasie wojny dzięki pracy kobiet udało się ocalić nie tylko ich godność, ale także godność tych, za których one poczuwały się odpowiedzialne. Lata 1939-45 to etyka troski kobiecej w działaniu w bardzo skrajnych warunkach – zauważył dr hab. Marek Rembierz.

Biografka Zofii Kossak dr Joanna Jurgała-Jureczka wspominała o życiu pisarki, w tym o końcówce jej życia. – Jej życie było pełne zakrętów i gwałtownych zwrotów akcji. Wiarę wyrażała poprzez to, co robi. Pisała, że prawda o Bogu wyraża się w sposobie działania. Ta kobieta radziła sobie w sytuacjach niezwykle trudnych. Umarł jej syn. Straciła także drugiego syna w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Ona sama przeżyła obóz koncentracyjny. Będzie konspiratorką przez całą wojnę, będzie ratować Żydów, co jest wielką zasługą. Jednym z największych jej dokonań to przemycanie komunikantów na Pawiak, które po okruszku były dawane tym osobom, które szły na śmierć – mówiła dr Joanna Jurgała-Jureczka, podkreślając że w Górkach Wielkich powstały jej najwybitniejsze książki. – I tutaj zbliża się do śmierci, o której mówi bardzo spokojnie: „że to przejście, że czeka, by wsiąść na prom”. Pisała, że to jest wielka łaska Boża, jeżeli się odejdzie jak zdmuchnięta świeca. Ona w pewnym sensie tak odeszła 9 kwietnia. A to była niezwykła kobieta, bardzo silna zewnętrznie i wewnętrznie – dodała Jurgała-Jureczka.

Na koniec mgr Teresa Wontor-Cichy z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau przybliżyła realia życia więźniarek w Birkenau, nawiązując do wspomnień obozowych Zofii Kossak i cytując ich fragmenty. – 5 października 1943 r. przywieziono 244 więźniarki skierowane przez Sipo z Warszawy, z więzienia na Pawiaku. W transporcie tym przywieziono wybitną pisarkę Zofię Kossak-Szczucką pod konspiracyjnym nazwiskiem Zofia Śliwińska. Oznaczona została numerem 64491. Miała wówczas 53 lata. Na terenie obozu Birkenau przebywała w blokach BIa nr 31 oraz 17 na odcinku szpitalnym i w BIb blok nr 8 – mówiła Teresa Wontor-Cichy, zauważając, że Zofia Kossak-Szczucka w wielu miejscach pisze o wierze w obozie, o trudnościach więźniarek z modlitwą. Najtrudniejszą do zorganizowania na bloku była właśnie modlitwa.

Przesłanie Zofii Kossak

Głos zabrała także obecna na konferencji wnuczka Zofii Kossak Anna Fenby Taylor: – Miałam 16 lat, kiedy ostatni raz widziałam babcię. To była osoba, która emanowała niesłychaną wewnętrzną siłą, miała głęboką duchowość i mądrość. Przez to wzbudzała zaufanie. My jako wnuki, młodzież, nigdy nie czuliśmy się sądzeni. Babcia stworzyła nam takie warunki, że mogliśmy czuć się sobą. Dała nam zrozumieć, że każde z nas jest inne i nasze talenty mogą być różne, nie trzeba być malarzem czy pisarzem. Nie tyle ważne są talenty, co ważny jest uśmiech czy słowo, które spowoduje, że osoba obok poczuje się lepiej. Pokazała nam, że najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka, do tego, co Pan Bóg stworzył. Babcia zabierała nas do Polski – ważne było, byśmy poznali Polskę – zaznaczyła Anna Fenby Taylor. Jednocześnie wyraziła nadzieję, że przyszły rok stanie się rokiem Zofii Kossak z racji tego, że wtedy przypadnie 130. rocznica urodzin pisarki.

Po wykładach i poczęstunku uczestnicy zwiedzali muzeum z przewodnikiem. Konferencję zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” Oddział w Bielsku-Białej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Bp Libera: Przepraszam za łzy i cierpienia spowodowane przez księży

2018-09-17 18:13

eg / Płock (KAI)

Przepraszam za łzy i cierpienia spowodowane przez księży, którzy sprzeniewierzyli się swemu powołaniu. Będę nadal z determinacją stawał po stronie ofiar tego rodzaju przestępstw – obiecał biskup płocki Piotr Libera podczas konferencji prasowej, która odbyła się dziś w Opactwie Pobenedyktyńskim w Płocku. W ciągu minionych 11 lat w diecezji płockiej 9 duchownych zostało oskarżonych o nadużycia seksualne wobec nieletnich, żaden z nich nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, niektórzy zostali usunięci ze stanu duchownego.

twitter

Bp Piotr Libera stwierdził, że do konferencji skłonił go List Papieża Franciszka do Ludu Bożego. W odpowiedzi na niego zarządził nabożeństwa pokutne za ofiary przestępstw w Kościele, które odbyły się 14 września. W ciągu 11 lat jego posługi w diecezji płockiej (od 31 maja 2007 r.) o nadużycia seksualne wobec nieletnich oskarżonych zostało 9 księży. Żaden z nich nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, a część została usunięta ze stanu duchownego.

- Nie uchylamy się od odpowiedzialności za popełnione przestępstwa. Egzekwowanie zasady „zero tolerancji wobec zachować pedofilnych” było i jest nadal moim priorytetem. W diecezji płockiej nie ma miejsca na przestępstwa seksualne duchownych. Dla mnie liczą się nie tyle procedury, ile konkretne osoby, przede wszystkim zaś ofiary przestępstw. Ich dobro stawiamy na pierwszym miejscu. Skala krzywd jest ogromna, to rany osobowości, z którymi ofiary będą musiały żyć latami – powiedział podczas konferencji bp Libera.

Jak relacjonował bp Mirosław Milewski, biskup pomocniczy diecezji płockiej, a uprzednio kanclerz Kurii Diecezjalnej w Płocku, sprawy zgłaszały ofiary, ich rodziny lub księża.

- Jeśli chodzi o wyroki, to niezależnie od tego, czy sprawa była w sądzie cywilnym umorzona, to sądy kościelne procedowały każdy przypadek i wydawały wyroki. W omawianym okresie zostało poszkodowanych 16 ofiar, w tym 3 ofiary poniżej 15 roku życia. Z każdą osobą byliśmy w kontakcie i oferowaliśmy wszelką pomoc – zapewnił bp Milewski.

Dodał też, że nie ma jasnych informacji, co działo się przed 31 maja 2007 r., czyli przed objęciem władzy w diecezji przez bp. Liberę. Wiadomo o 2 przypadkach duchownych: z lat 70. (ksiądz nie żyje) i z połowy roku 2000 (ksiądz porzucił kapłaństwo). Jest też znany jeden przypadek zakonnika, który przebywał w domu swojego zgromadzenia na terenie diecezji płockiej, ale jego sprawą zajęło się jego zgromadzenie.

- Odczuwamy zażenowanie i wstyd, ale konsekwentnie idziemy drogą oczyszczenia i prawdy, chcemy zmiany świadomości, dlatego bez lęku nazywamy rzeczy po imieniu. Chodzi nam o budowanie Kościoła, w którym nie ma zła „zamiatanego pod dywan”, zła, które się bezkarnie panoszy. Chcemy z determinacją trzymać się drogi, na której jest potępienie dla sprawców i pomoc dla ofiar – zadeklarował hierarcha.

Natomiast ks. prał. dr Marek Jarosz, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku oraz delegat biskupa płockiego ds. ochrony małoletnich w diecezji płockiej, opowiedział, na jaką pomoc mogą liczyć ofiary przestępstw seksualnych księży. Jest to: bezpłatna pomoc prawna, bezpłatna pomoc psychologiczna (ofiara i jej bliscy) oraz inną pomoc, zależnie od sytuacji.

- Sprawca natychmiast zostaje odsunięty od pełnionych funkcji, biskup płocki powołuje zespół ds. zbadania sprawy, sprawca jest badany przez specjalistów, prawdopodobieństwo przestępstwa powoduje zgłoszenie sprawy do Kongregacji Nauki Wiary. Dalsze kroki podejmuje Kongregacja – powiedział ks. Marek Jarosz.

Uzupełnił też, że w przypadku prowadzenia sprawy przez prokuraturę, czynności Kościoła muszą być ograniczone, aby nie zostać posądzonym o wykorzystywanie procedury kościelnej do wpływu na świadków, czy samą ofiarę. Prawomocny wyrok sądu świeckiego jest bardzo ważnym dowodem w procesie kościelnym. Czasami zdarzają się rozbieżności między wyrokiem sądu świeckiego a wyrokiem sądu kościelnego. Zdarzyło się na przykład, że prokuratura umorzyła sprawę, a sąd kościelny uznał czyny duchownych za przestępstwa i otrzymali oni karę, z wydaleniem ze stanu duchownego włącznie.

- Odwrotnej sytuacji nie było. Wynika to m.in. z ostrzejszych norm Kościoła, gdyż czyny o nadużycia seksualne są karane w Kościele wobec ofiar poniżej 18 roku życia, a nie 15 roku życia, jak to jest w prawie polskim – podkreślił rektor. Ponadto zaznaczył, że bardzo ważna jest w tym zakresie współpraca Kościoła ze specjalistami świeckimi: terapeutami seksuologami i prawnikami.

Poza tym przytoczył statystyki z w których wynika, że w ramach ochrony małoletnich w diecezji płockiej w minionych latach zostało przeszkolonych 470 katechetów świeckich i 32 zakonnice katechetki, 380 księży (katechetów, dziekanów, wicedziekanów, ojców duchownych w dekanatach, pracowników kurii, seminarium, sądu biskupiego), klerycy oraz 50 nauczycieli szkół katolickich w diecezji.

Na zakończenie konferencji bp Libera powiedział, że wobec bolesnych wydarzeń związanych z pedofilią, doświadcza „przygnębienia, zawstydzenia i gniewu”. Podkreślił, że ma przed oczami wszystkie niewinne ofiary nadużyć. - Przepraszam za łzy i cierpienia spowodowane przez księży, którzy sprzeniewierzyli się swemu powołaniu. Będę nadal z determinacją stawał po stronie ofiar tego rodzaju przestępstw - obiecał podczas konferencji Pasterz Kościoła płockiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wraz z papieżem zastanówmy się nad „darem wolności”

2018-09-18 20:39

ts / Wilno (KAI)

Litewski arcybiskup Gintaras Grušas uważa, że zbliżająca się wizyta papieża Franciszka w krajach bałtyckich, dla mieszkańców Litwy, Łotwy i Estonii będzie dobrą okazją do zastanowienia się nad „darem i ceną wolności”.

VS/fotolia.com

Poprzez wizytę papieża z okazji 100. rocznicy niezależności krajów bałtyckich Stolica Apostolska podkreśliła swoje „nieprzerwane poparcie dla samostanowienia” tych trzech krajów i raz jeszcze dała ludziom więcej nadziei, napisał metropolita wileński i przewodniczący Konferencji Episkopatu Litwy na łamach „Europeinfos”, biuletynu wydawanego przez Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE).

Dokładnie przed 25 laty, wkrótce po rozpadzie Związku Radzieckiego, złożył wizytę w krajach bałtyckich papież Jan Paweł II. Poprzez tę wizytę Ojciec Święty dodał otuchy tym krajom na nowym etapie ich życia jako niezależne republiki, stwierdził abp Grušas. Litewski hierarcha przypomniał, że Jan Paweł II mówił wówczas o wielu wyzwaniach stojących przed ludnością tych krajów. Wymienił przede wszystkim „życie w pojednaniu i odbudowę struktur społecznych, zwłaszcza w obliczu dążeń do zburzenia wieloletniej tradycji pokojowego współżycia w różnorodności religijnej i etnicznej oraz podsycania konfliktów tak, aby osiągnąć własne interesy polityczne”.

Przewodniczący episkopatu Litwy podkreślił też, że dziś nie chodzi już o uwolnienie od ucisku, ale o starania, aby odzyskaną wolność wykorzystać jak najlepiej dla dobra społecznego. Z zadowoleniem przypomniał, że na przestrzeni minionych 25 lat Litwa została członkiem Unii Europejskiej oraz NATO, „zawsze starając się o to, aby chronić ciężko wypracowanego pokoju”.

Ale jednocześnie kraj utracił co najmniej jedną czwartą ludności, przede wszystkim z powodu migracji zarobkowej. Kraj musi nadal pokonywać problemy socjalne, wśród nich duże różnice między bogatymi i biednymi.

Dla wielu Litwinów „sen o wolnym społeczeństwie” nie spełnił się, ostrzegł abp Grušas. Przyczyny tej sytuacji arcybiskup wileński upatruje m.in. w „zmianach wartości społecznych, mocno różniących się od wizji wolnego społeczeństwa, jaką mieli ludzie i o jaką walczyli”.

Papież Franciszek uda się z wizyta do trzech republik bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii w dniach 22-25 września, dokładnie w 25. rocznicę historycznej wizyty św. Jana Pawła II. Pierwszym etapem papieskiej wizyty będzie Litwa w dniach 22 i 23 września.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem