Jan Beyzym przez lata pracował jako wychowawca młodzieży. Myśl o misjach dojrzewała w nim długo. Nie szukał w nich ani egzotyki, ani przygody. Chciał być tam, gdzie kapłan jest najbardziej potrzebny. Dlatego poprosił o zgodę na pracę wśród chorych na trąd.
Na Madagaskarze zobaczył ludzi wyniszczonych nie tylko przez chorobę, ale również przez biedę i odrzucenie. Zamieszkał pośród nich. Mył chorych, opatrywał rany, przygotowywał jedzenie, czuwał przy umierających. Właśnie ten obraz ukazuje jego świętość: kapłan pochylony nad człowiekiem, którego inni bali się dotknąć.
Pomóż w rozwoju naszego portalu





